ROZWÓJ OSOBOWOŚCI. A ZACZĘŁO SIĘ OD… PYSZNE.PL
W poprzednim wpisie napisałem, że w pewnym momencie zacząłem pracować nad sobą.
Ale właściwie skąd w ogóle wzięło się u mnie zainteresowanie rozwojem?
Muszę cofnąć się o kilka lat.
Prowadziłem wtedy restaurację na Wyszyńskiego. Sprzedawaliśmy bardzo dużo przez Pyszne.pl i szło nam naprawdę dobrze.
Pyszne regularnie przysyłało mi raporty, statystyki, analizy sprzedaży, jakieś konwersje, procenty, wykresy…
Patrzyłem na to wszystko i prawdę mówiąc…
nie miałem zielonego pojęcia, o co w tym chodzi. 😂
Wiedziałem jedno: sprzedajemy.
I skoro sprzedajemy, to chyba jest dobrze.
W pewnym momencie wylądowałem na chirurgii w szpitalu w Mińsku.
Dostałem bardzo dobre leki, więc — mówiąc delikatnie — od dupy mi odeszło i zacząłem się czuć całkiem nieźle. 😂
Tylko że psychicznie byłem wtedy w zupełnie innym miejscu.
Byłem potwornie poobijany pandemią.
Przetrwałem ją biznesowo, ale właściwie nie wiedziałem, co dalej.
Nie miałem celu w swoim rozwoju. Żyłem trochę z dnia na dzień. Pojawiały się nawet myśli, czy nie zakończyć prowadzenia firmy.
I chyba najgorsze było to, że nie bardzo wiedziałem, jak samemu sobie pomóc.
Leżę więc w tym szpitalu. Czasu mnóstwo. Robić nie ma czego.
Przeglądam jakieś durne portale i nagle trafiam na rolkę dotyczącą rozwoju biznesu.
Normalnie pewnie przewinąłbym ją dalej.
Bo przecież co ktoś będzie mnie uczył prowadzenia firmy?
Mam restaurację. Osiągnąłem sukces. Przetrwałem pandemię. Coś tam chyba wiem. 😉
Ale zaciekawił mnie sposób, w jaki sprzedawano jakiś poradnik.
Kupiłem.
I tam znalazłem materiał audio dotyczący zwiększania sprzedaży.
Autor zaczyna tłumaczyć podstawowe pojęcia.
Między innymi:
co to właściwie jest konwersja.
I nagle…
💡 WOW.
Wszystkie te raporty, które od miesięcy przysyłało mi Pyszne.pl i na które patrzyłem jak na hieroglify, w ciągu godziny zaczęły mieć sens.
Jedna godzina.
Tyle wystarczyło, żebym zrozumiał, jak wielu rzeczy dotyczących własnego biznesu po prostu nie wiem.
I chyba właśnie wtedy wydarzyło się coś ważniejszego niż poznanie znaczenia słowa „konwersja”.
Pojawiła się ciekawość.
Skoro tego nie wiedziałem, to czego jeszcze nie wiem?
Poszedłem za ciosem.
Wykupiłem roczny program rozwojowy Coraz Lepsza Firma
I zaczęło się.
Co miesiąc czekałem na kolejne materiały jak dzieciak na nową zabawkę. Czytałem, słuchałem, analizowałem i przede wszystkim próbowałem przenosić to wszystko do własnej firmy.
Kto zna mnie trochę lepiej, ten może się domyślić, jak wyglądało wdrażanie nowych pomysłów.
Subtelnie nie było. 😂
Ale działało.
Z czasem zacząłem rozumieć, że rozwój firmy nie polega tylko na tym, żeby więcej sprzedawać.
Trzeba rozumieć liczby.
Procesy.
Marketing.
Ludzi.
Zarządzanie.
A w pewnym momencie dochodzi się do najmniej wygodnego elementu całej układanki:
samego siebie.
I chyba wtedy po raz pierwszy zrozumiałem coś, co dzisiaj wydaje mi się oczywiste:
firma bardzo często przestaje rosnąć dokładnie w tym miejscu, w którym przestaje rozwijać się jej właściciel.
Coraz Lepsza Firma miała dla swoich klientów również bardziej zaawansowane programy.
Jeden z nich postanowiłem wykupić.
I właśnie dzięki niemu na mojej drodze pojawiła się Agata KLuczyńska
Ale to już jest zupełnie inna historia.
I zdecydowanie zasługuje na kolejny wpis.
W poprzednim wpisie napisałem, że w pewnym momencie zacząłem pracować nad sobą.
Ale właściwie skąd w ogóle wzięło się u mnie zainteresowanie rozwojem?
Muszę cofnąć się o kilka lat.
Prowadziłem wtedy restaurację na Wyszyńskiego. Sprzedawaliśmy bardzo dużo przez Pyszne.pl i szło nam naprawdę dobrze.
Pyszne regularnie przysyłało mi raporty, statystyki, analizy sprzedaży, jakieś konwersje, procenty, wykresy…
Patrzyłem na to wszystko i prawdę mówiąc…
nie miałem zielonego pojęcia, o co w tym chodzi. 😂
Wiedziałem jedno: sprzedajemy.
I skoro sprzedajemy, to chyba jest dobrze.
W pewnym momencie wylądowałem na chirurgii w szpitalu w Mińsku.
Dostałem bardzo dobre leki, więc — mówiąc delikatnie — od dupy mi odeszło i zacząłem się czuć całkiem nieźle. 😂
Tylko że psychicznie byłem wtedy w zupełnie innym miejscu.
Byłem potwornie poobijany pandemią.
Przetrwałem ją biznesowo, ale właściwie nie wiedziałem, co dalej.
Nie miałem celu w swoim rozwoju. Żyłem trochę z dnia na dzień. Pojawiały się nawet myśli, czy nie zakończyć prowadzenia firmy.
I chyba najgorsze było to, że nie bardzo wiedziałem, jak samemu sobie pomóc.
Leżę więc w tym szpitalu. Czasu mnóstwo. Robić nie ma czego.
Przeglądam jakieś durne portale i nagle trafiam na rolkę dotyczącą rozwoju biznesu.
Normalnie pewnie przewinąłbym ją dalej.
Bo przecież co ktoś będzie mnie uczył prowadzenia firmy?
Mam restaurację. Osiągnąłem sukces. Przetrwałem pandemię. Coś tam chyba wiem. 😉
Ale zaciekawił mnie sposób, w jaki sprzedawano jakiś poradnik.
Kupiłem.
I tam znalazłem materiał audio dotyczący zwiększania sprzedaży.
Autor zaczyna tłumaczyć podstawowe pojęcia.
Między innymi:
co to właściwie jest konwersja.
I nagle…
💡 WOW.
Wszystkie te raporty, które od miesięcy przysyłało mi Pyszne.pl i na które patrzyłem jak na hieroglify, w ciągu godziny zaczęły mieć sens.
Jedna godzina.
Tyle wystarczyło, żebym zrozumiał, jak wielu rzeczy dotyczących własnego biznesu po prostu nie wiem.
I chyba właśnie wtedy wydarzyło się coś ważniejszego niż poznanie znaczenia słowa „konwersja”.
Pojawiła się ciekawość.
Skoro tego nie wiedziałem, to czego jeszcze nie wiem?
Poszedłem za ciosem.
Wykupiłem roczny program rozwojowy Coraz Lepsza Firma
I zaczęło się.
Co miesiąc czekałem na kolejne materiały jak dzieciak na nową zabawkę. Czytałem, słuchałem, analizowałem i przede wszystkim próbowałem przenosić to wszystko do własnej firmy.
Kto zna mnie trochę lepiej, ten może się domyślić, jak wyglądało wdrażanie nowych pomysłów.
Subtelnie nie było. 😂
Ale działało.
Z czasem zacząłem rozumieć, że rozwój firmy nie polega tylko na tym, żeby więcej sprzedawać.
Trzeba rozumieć liczby.
Procesy.
Marketing.
Ludzi.
Zarządzanie.
A w pewnym momencie dochodzi się do najmniej wygodnego elementu całej układanki:
samego siebie.
I chyba wtedy po raz pierwszy zrozumiałem coś, co dzisiaj wydaje mi się oczywiste:
firma bardzo często przestaje rosnąć dokładnie w tym miejscu, w którym przestaje rozwijać się jej właściciel.
Coraz Lepsza Firma miała dla swoich klientów również bardziej zaawansowane programy.
Jeden z nich postanowiłem wykupić.
I właśnie dzięki niemu na mojej drodze pojawiła się Agata KLuczyńska
Ale to już jest zupełnie inna historia.
I zdecydowanie zasługuje na kolejny wpis.